Strona główna » Jaki jest polski przedsiębiorca? „Na pewno przepracowany”

Jaki jest polski przedsiębiorca? „Na pewno przepracowany”

przez Pawel
Jaki jest polski przedsiębiorca? „Na pewno przepracowany”

Amerykańskie poradniki, które twierdzą, że przejdziemy przez życie bez stresu, opierają się na kłamstwie. Stres był, jest i będzie. Jeśli chcemy poradzić sobie i umiejętnie zarządzać zasobami w trudnych sytuacjach, musimy poznać siebie – mówi Maciej Maćkowiak, psycholog i specjalista terapii uzależnień w rozmowie z Pawłem Lewandowskim z portalu „Biznes z klasą”. Zapraszamy na pierwszą część wywiadu, w którym dyskutujemy o przedsiębiorcach i wyzwaniach z jakimi muszą się mierzyć.

Czy możemy nakreślić krótki rys psychologiczny statystycznego, polskiego przedsiębiorcy?

Znając moich znajomych, czy siebie z okresu, kiedy prowadziłem działalność gospodarczą to polski przedsiębiorca na pewno jest przepracowany. W pracy zatracamy się bezgranicznie. Nienormowany czas pracy jest na porządku dziennym. W Polsce po 1989 roku, gdzie miarą sukcesu w postrzeganiu na przykład mężczyzn jest ich pozycja w firmie, ile zarabiają, jakim jeżdżą samochodem. Są szufladkowani, co wywołuje ogromne napięcie, by sprostać oczekiwaniom. W moim odczuciu praca też jest formą ucieczki przed życiem prywatnym – problemami rodzinnymi czy związanymi ze zdrowiem psychicznym.

Na co dzień człowiek biznesu kojarzy nam się z elegancką, pewną siebie osobą, potrafiącą odnaleźć się w każdej sytuacji. Presja przy prowadzeniu własnej firmy to jednak spore wyzwanie. Jak radzić sobie ze stresem?

Amerykańskie poradniki, które twierdzą, że przejdziemy przez życie bez stresu, opierają się na kłamstwie. Stres był, jest i będzie. Jeśli chcemy poradzić sobie i umiejętnie zarządzać zasobami w trudnych sytuacjach, musimy poznać siebie. Należy umiejętnie odczytywać reakcje swojego ciała. Jak się czuję, co to znaczy, co mogę z tym zrobić? Nadmierny stres, napady szału czy paniki wynikają z tego, że odcinamy się od swoich emocji. Liczy się umiejętność radzenia sobie z emocjami typu złość, rozczarowanie czy bezradność. Warto wiedzieć, na ile dana sytuacja stresowa może wyprowadzić mnie z równowagi i jak sobie z nią poradzić. Dodajmy, że szczególnie mężczyźni nie potrafią prosić o pomoc. W moim odczuciu to stereotyp, że facet zawsze musi sobie poradzić. Nie umiemy też oddelegowywać zadań. Wstyd przedsiębiorców, żeby powiedzieć przed kimś „Hej, nie radzę sobie z tym. Zróbmy to wspólnie, bo już nie daję rady”. To nienaturalne, żeby poradzić sobie z takim ogromem pracy, napięcia, stresu czy obowiązków. Dopóki nie rozbiją się o ścianę, nie są w stanie sami pójść po pomoc.

Maciej Maćkowiak jest psychologiem i specjalistą terapii uzależnień.

Pracoholizm. Szczególnie w latach 90. wielu przedsiębiorców w Polsce oddawało się pracy bez wytchnienia. Jak to zjawisko wygląda obecnie z perspektywy praktyki psychologa?

Jestem bardzo uwrażliwiony na język. Od 2021 roku nie używamy już żadnych tak zwanych „izmów”. Nie mówimy już pracoholizm czy alkoholizm. Okazało się, że język ten jest bardzo stygmatyzujący i nie wspiera osób, które zmagają się z uzależnieniami. Obecnie mówimy o osobie nadmiernie pracującej. Jeśli chodzi o nadużywanie pracy, sytuacja wygląda źle. Mamy koniec 2022 roku – szalejącą inflację, rosnące ceny energii, raty kredytów są wyższe. Opłacenie rachunków staje się coraz trudniejsze. Coraz częściej rezygnujemy z zakupu rzeczy, na które wcześniej mogliśmy sobie pozwolić. Uważne przyglądanie się wydatkom, wywołuje większe napięcia. Jeśli pracujemy ciężko, mamy wówczas poczucie niesprawiedliwości i frustracji. Polski przedsiębiorca w takiej sytuacji szuka innych źródeł dochodu. Podejmujemy dodatkową, drugą lub trzecią pracę. Zabieramy niewykonane obowiązki do domu, nadrabiamy w weekendy. Wszystko odbywa się kosztem zdrowia, realizowania pasji, czasu poświęconego rodzinie. Polacy w trudniejszej sytuacji pracują więcej, zatracając umiejętność wypoczywania. Bez wypoczynku zatracamy się. Zaczynamy mieć poczucie, że projekty, które realizujemy są bez sensu. Człowiek musi mieć poczucie sensu. Gdy jesteśmy wypaleni zawodowo i wyczerpani, ciało zaczyna mówić „stop”. Somatyzujemy, czyli odczuwamy na przykład bóle migrenowe, czy uciski. W skrajnych przypadkach są to stany depresyjne.

Specjalizuje się Pan m.in. w terapii uzależnień. Czy przedsiębiorcy, przy dużych przeciążeniach, są bardziej podatni na używki?

To zmienia się na przestrzeni lat. Obecnie mamy zjawisko osób wysokofunkcjonujących z uzależnieniem. Pozwolę sobie trochę przejaskrawić i posłużę się stereotypem. Mówimy o osobach, które od poniedziałku do piątku pracują w garniturach w korporacjach, osiągając świetne wyniki. Za to w weekend piją alkohol lub używają substancji zmieniających świadomość. W poniedziałek wracają do pracy w wypranej koszuli. Mogą funkcjonować w ten sposób latami. Problem dotyczy zarówno mężczyzn jak i kobiet, osób starszych i młodszych. Substancje psychoaktywne odłączają nas od ciała i emocji. Nie czujemy tego co realne: przeciążenia, żalu, smutku, poczucia beznadziei, frustracji. Często alkohol i narkotyki są formą odskoczni, bądź ucieczki, ale to droga złudna i okrutna. Uzależnienie to jeden z najsprytniejszych mechanizmów psychologicznych, gdzie człowiek sam sobie nie poradzi. Bardzo trudno z tego wyjść przy pomocy książki, podcastu czy szkolenia online. Przy uzależnieniu potrzebna jest druga osoba. Psychoterapeuta, który odzwierciedla to, co dzieje się w głowie pacjenta. Jest tak zwanym lustrem, w którym może przejrzeć się osoba z problemem. Uzależnieniem sterują mechanizmy iluzji i zaprzeczeń. Osoby wykształcone, inteligentne, czy oczytane mają te mechanizmy wyśrubowane do maksimum. Ktoś w piątek spotyka się ze znajomymi, nadmiernie pije alkohol. Przyjaciel zwraca mu uwagę, pyta, czy wszystko w porządku. Osoba uzależniona odpowiada, że „jest spoko, to tylko odreagowanie ciężkiej pracy”. Pada często zdanie: „ja to kontroluję”. Taka osoba nie uznaje, że może być uzależniona. Uzależnieni, dzięki współpracy z psychoterapeutą, powinni zobaczyć i „poczuć” problem. Uświadomić sobie, że potrzebują wsparcia. Często mężczyźni około czterdziestego roku życia zaczynają odczuwać, że mają problem z alkoholem, który rozwijał się przez dwadzieścia lat. W tej sytuacji nie da się uporać z uzależnieniem w trzy miesiące. To proces rozłożony w czasie, często trudny, ale wyzwalający.

PRZECZYTAJ DRUGĄ CZĘŚĆ WYWIADU Z MACIEJEM MAĆKOWIAKIEM:

„Nie jesteśmy wszechmocni”. Z Maciejem Maćkowiakiem o psychologii w biznesie

Również Cię zainteresuje