Przy wąskiej uliczce św. Benedykta 3 mieści się pracownia z duszą. Łukasz Wiciarz od dekad rzeźbi figury szachowe na krakowskim Podgórzu. Jego oryginalne zestawy urzekają estetyką i trafiają do najodleglejszych zakątków świata. Kiedyś zostały prezentem urodzinowym dla Stinga. Sanah i Krzysztof Zalewski szachami z Podgórza zagrali w klipie, a arcymistrz Jan-Krzysztof Duda jest stałym klientem pracowni.
Na początku nic nie zapowiadało, że z rzemiosłem artystycznym zwiąże się na lata. Łukasz prowadził biuro turystyczne i zajmował się ubezpieczeniami. – Męczył mnie ten szelest papierów. Od dziecka lubiłem coś wytwarzać, a produkcja kolejnych polis nie była z tym związana – podkreśla rzeźbiarz. Łukasz pochodzi z Makowa Podhalańskiego. Przyglądał się pracy lokalnych twórców, od których dowiedział, jak ostrzyć dłuta. Został samoukiem. – To był chyba rok 2003. Zauważyłem, że mi wychodzi. Nie dość, że efekty mojego rzeźbienia spodobały się innym osobom, to sam odczuwałem satysfakcję. Pomyślałem, że warto byłoby przekuć to w sposób na życie – opowiada Łukasz. Jak przyznaje, specjalizację wybrał niszową. – W Polsce szachy rzeźbi zaledwie kilka osób, natomiast jeśli chodzi o produkcję klasycznych zestawów, to nasz kraj ma mocną pozycję. Nasze szachy są cenione i popularne na świecie – dodaje.

Prace Łukasza urzekają detalami (fot. mojeszachy.pl)
Łukasz działa pod szyldem mojeszachy.pl, a swoją pracownię nazywa Benekczy, nawiązując do adresu. Miejsce stało się lokalną atrakcją dla turystów, którzy przybywają, by podejrzeć rzeźbiarza przy pracy. – Absolutnie nie czuję się człowiekiem instytucją, ale zdarza się, że ktoś przyjeżdża do Krakowa i moja pracownia jest na liście punktów zwiedzania. W Benekczy można wybrać spośród pięćdziesięciu rodzajów szachów. Mam także eksponaty, o których często opowiadam. Wśród nich są na przykład zabytkowe szachy. Można też zobaczyć kawałek czarnego dębu liczącego sobie kilka tysięcy lat. Odwiedzający mnie turyści mówią, że czują się u mnie jak w muzeum. Cieszę się, gdy ktoś przyjdzie, ogląda i nie spieszy się z wychodzeniem – podkreśla rzeźbiarz.
Krakowskie smoki, Sanah i Sting
Klienci często pytają o model szachów z motywami krakowskimi. Tak narodził się pomysł szachownicy, po której poruszają się wyrzeźbione smoki. Oryginalna pamiątka z wizyty w grodzie Kraka stała się jednym z najbardziej popularnych zestawów. Łukasz planuje również wykorzystanie motywów architektonicznych Krakowa. Być może szachownica powstanie w barwach herbu miasta. – Pomysły są jeszcze do przemyślenia, ale plan powoli się krystalizuje – podkreśla rzeźbiarz.
Rewelacją sprzedażową okazał się również zestaw szachów, jaki wykorzystano w klipie Sanah i Krzysztofa Zalewskiego. Łukasz wystąpił w „Eviva l’arte”, a produkcja poświęcona została mistrzom w swoim rzemiośle, którzy każdego dnia cierpliwie pracują, by tworzyć przedmioty z duszą. Kolejnym przypadkiem, gdy w prowadzeniu biznesu rzeźbiarzowi pomógł świat popkultury, był szczególny prezent dla Stinga. Znajoma słynnego artysty, który uwielbia królewską grę, podarowała mu szachy z Benekczy z okazji siedemdziesiątych urodzin.

Pracownia Benekczy stała się jedną z atrakcji turystycznych Krakowa (fot. mojeszachy.pl)
– Termin realizacji był dość napięty. Przetworzyłem trochę istniejący projekt i dodałem wyjątkowe detale. Szachownicę zrobiłem z forniru, którego używa się rzadko. W całości chodziło o efekt skojarzeń, żeby szachy dla artysty nawiązywały do muzyki. Mam wrażenie, że udało się trafić tematycznie – wspomina rzeźbiarz. Historia szachów dla Stinga odbiła się szerokim echem nie tylko w mediach lokalnych. Do znanych klientów pracowni Benekczy należy także Jan-Krzysztof Duda. – W zasadzie znalazła mnie mama arcymistrza. Za pierwszym razem wybrał dość nieoczywisty zestaw. Wydawało mi się, że zdecyduje się na komplet klasycznych szachów turniejowych. Tymczasem wybrał model ozdobny, rzeźbiony i patynowany. Bardzo mu się spodobał – opowiada Łukasz.
Sokrates i Nietzsche królami
Łukasz wielokrotnie był pytany o rzeźbienie szachów w tematyce na przykład „Gwiezdnych wojen” lub „Władcy pierścieni”. Nie może realizować takich projektów ze względu na prawa autorskie. – To działa w obie strony. Mnie również nie byłoby przyjemnie, gdyby kopiowano moje prace – podkreśla rzeźbiarz. Jak dodaje, spotkał się z propozycją zrealizowania projektu, który został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Wszystko wskazywało, że AI bazowała na zdjęciach jego prac dostępnych w sieci. – Zdziwiło mnie, gdy na grafice zobaczyłem figurkę zlepioną z tego, co rzeźbiłem. Takie czasy – opowiada założyciel Benekczy.

Łukasz tworzy unikalne projekty (fot. mojeszachy.pl)
Historia pracowni to ciekawe projekty na specjalne zamówienie. Wśród nich w pamięć rzeźbiarzowi zapadła prośba od doktora filozofii. Figurki miały przedstawiać popiersia słynnych gigantów umysłu. – Z jednej strony królem na szachownicy był Sokrates – z drugiej Nietzsche. O ile grecki filozof wyszedł mi od razu, o tyle z niemieckim było trudniej. Figurki bardziej przypominały Stalina albo Piłsudskiego. W końcu wyrzeźbiłem Nietzschego z bardziej wyrazistymi wąsiskami i nie było wątpliwości, o kogo chodzi – wspomina Łukasz. Innym ciekawym projektem był prezent dla profesora szkoły muzycznej. Poza skrzypcami wykładowca uwielbiał koty. – Połączyłem motywy. Zamiast skoczków były koty, gońców zastąpiły skrzypce. Na szachownicy wypaliłem ślady kociej łapki na narożnych polach. Dodatkowo zestaw był wzbogacony o cztery tabliczki z zapisami nutowymi. To utwory, które cztery uczennice profesora grały na egzaminie końcowym – wspomina rzeźbiarz.
Przylecili z Arabii Sudyjskiej… po szachy
Łukasz przyznaje, że niezbyt czuje motywy związane ze współczesnością, futurologią czy technologią. W jego poczuciu estetyki niezbyt pasują do szachów. – W drewnie świetnie wygląda na przykład kamienna wieżyczka, czy rycerz z okresu średniowiecza. Miałem kiedyś zamówienie z firmy energetycznej, gdzie pionkami mieli być monterzy. Ich unifikacja strojów nie bardzo wizualnie pasowała mi, jako motyw do rzeźbienia figurek szachowych – mówi Łukasz. Jak dodaje, nie każdy projekt udaje się zrealizować. A gdyby jednak na stole pojawiły się bardzo duże pieniądze?

Rzeźbiarz chętnie sięga po motywy związane ze średniowieczem (fot. mojeszachy.pl)
– Trzeba pamiętać, że drewno jako materiał ma swoje ograniczenia. Nie wszystko da się oddać w tej skali. Twarzyczka króla posiada centymetr, może półtora, wysokości. Nie sprawię, że będzie oddawać wszystkie detale rysów twarzy – na przykład czyjegoś wujka. Gdyby jednak pojawił się projekt za duże pieniądze, który sprawiłby, że mógłbym się skoncentrować tylko na jednym zestawie, na pewno podjąłbym próbę. Jak na razie takiej oferty nie dostałem – mówi rzeźbiarz. Nie zmienia to faktu, że w pracowni Benekczy pojawiają się goście z całego świata. – Miałem klientów z Arabii Saudyjskiej, którzy zobaczyli film na mój temat w mediach społecznościowych. Mężczyzna przyleciał z żoną do Krakowa specjalnie, żeby kupić szachy w pracowni – wspomina rzeźbiarz.
Serial „Gambit królowej” i renesans szachów
W trakcie pandemii Benekczy opustoszała. Z Krakowa zniknęły tłumy turystów. Promowano kontakty online i można odnieść wrażenie, że nawet życie szachowe przeniosło się do sieci. Łukasz rzeźbił samotnie w pracowni i zastanawiał się, co dalej z biznesem. Okazało się, że pomógł korzystny splot okoliczności. – Gdy pojawił się serial „Gambit królowej”, rozpoczęło się szaleństwo. Mnóstwo ludzi uświadomiło sobie, że przecież nie grało od lat. Wróciły wspomnienia z dzieciństwa i chęć powrotu do gry. Serial rozbujał koniunkturę na szachy. Dziś nie jest ona tak duża, jak na początku, ale mogę powiedzieć, że nadal nieźle prosperuję – mówi rzeźbiarz.

Dzięki serialowi wiele osób wróciło do gry (fot. mojeszachy.pl)
Łukasz lubi zagrać w królewską grę. Czasem bierze udział w rozgrywkach takich jak Szachowy Puchar Akademii Supraskiej. Ostatnio zmierzył się z Piotrem Murdzią, wielokrotnym mistrzem świata w rozwiązywaniu zadań szachowych. – Grywam wyłącznie dla przyjemności. Jest to odskocznia od codzienności. Moje szanse w starciu z zawodowcem i mistrzem są znikome. Można powiedzieć, że był to triumf umysłu nad materią, ponieważ on steruje szachami, a ja wytwarzam – wspomina rzeźbiarz. Rozgrywki w Supraślu to także okazja do promowania szachów z Benekczy. Łukasz zaprezentował swoje umiejętności w trakcie imprezy. – Dzieciaki szalały. Każdy chciał zobaczyć, jak się rzeźbi figurki szachowe – wspomina.
„To nie jest na moje nerwy”
Gdyby młody entuzjasta rzeźbiarstwa chciał podjąć naukę w Benekczy, dostałby szansę? – Moi znajomi próbowali rzeźbić i niestety widziałem, co potencjalnie mogą sobie zrobić bardzo ostrym dłutkiem. To zajęcie, przy którym można poważnie się uszkodzić. Robiło mi się słabo. To nie jest na moje nerwy. Nie mam zdolności dydaktycznych, tak więc zawsze odmawiam. Oczywiście, jeśli ktoś przyjdzie i chce poznać teorię, poszerzyć wiedzę, serdecznie zapraszam. Mogę pokazać, jak się rzeźbi, wprowadzić w tajniki i przestrzec, czego nie robić, natomiast zajęć praktycznych nie prowadzę – odpowiada Łukasz.
Jak powstaje nowy model szachów?
Wszystko zaczyna się od pomysłu, który czasem dojrzewa w głowie latami. Później przychodzi pora na szkic. – Przy bardziej skomplikowanych projektach wykonuję dodatkowo model z plasteliny. Przekonałem się, że warto wrócić do technologii z czasów przedszkolnych, bo przynosi świetne efekty przy projektowaniu. Wiadomo, gdy coś nie wyjdzie w drewnie, to już jest „niewyjdzione”. Plastelina ma tę właściwość, że przy błędzie można ją spłaszczyć i zacząć od nowa – mówi Łukasz.

Szachy wykonane z drewna czereśniowego (fot. mojeszachy.pl)
Następnym etapem jest rzeźbienie prototypów. – Surowiec dobiera się pod kątem efektu, jaki chce się osiągnąć. Drewno lipowe jest dobre do pewnego typu rzeźb. Polecam zwłaszcza początkującym, ze względu na miękkość. Twardsze gatunki sprawdzają się przy rzeźbieniu detali. Pięknym drewnem jest śliwka. Wewnątrz wybarwiona, ma mnóstwo odcieni. Niestety jest podatna na pękanie. Ciężko zrobić z niej większe figurki. Ładnym drewnem jest czereśnia, która charakteryzuje się efektownym usłojeniem. Mnóstwo ludzi preferuje szachy dębowe, choć od strony technicznej to nie jest najlepszy surowiec do rzeźbienia drobnych rzeczy – wylicza Łukasz.
Ile czasu rzeźbi się komplet szachów?
– Jeśli to jest wzór, który jest dopracowany i stosunkowo prosty. Mam ułożoną kolejność dłut, którymi będę się posługiwał, to jestem w stanie zrobić dwa, a przy dobrym dniu nawet trzy komplety dziennie. Są pojednyncze zestawy, które zajmują mi do trzech dni. Samo rzeźbienie jest tylko jednym z elementów. Cały proces powstawania kompletu z gotowego projektu trwa od dwóch do trzech tygodni. Obejmuje m.in. toczenie drewna, patynowanie lub wędrówkę do lakierowania – wylicza rzeźbiarz.

Jeden komplet powstaje od dwóch do trzech tygodni (fot. mojeszachy.pl)
Łukasz nie wszystkie elementy obróbki szachów może wykonać w swojej pracowni. Lakierowanie i prace mechaniczne odbywają się na przykład w zaprzyjaźnionej firmie, która produkuje szachy na dużą skalę. Proces musiał zostać przeniesiony ze względu na substancje chemiczne i bezpieczeństwo mieszkańców kamienicy, gdzie mieści się pracownia. Jak przyznaje rzeźbiarz, w procesie powstawania zupełnie nowego modelu szachów, najbardziej czasochłonne jest projektowanie. Zdarza się zmieniać koncepcję zestawu i zaczynać pracę praktycznie od początku.
„Nie odejdę od szachów, bo się z nimi zżyłem”
Drewno nie jest materiałem łatwym do obróbki. Jak rzeźbiarz może zaplanować swoją jesień życia? – To jest ciężka praca, można powiedzieć wysiłkowa. Mam pewne plany awaryjne. Zainteresowałem się ceramiką. Trudno powiedzieć, co przyniesie przyszłość. Świat rozwija się w kierunku obróbki cyfrowej. Pojawiają się coraz bardziej zaawansowane maszyny obrabiające drewno. Na pewno nie odejdę od szachów, bo się z nimi zżyłem. Zapewniły mi rozpoznawalność. Zobaczymy tylko w jakiej formie pracownia będzie funkcjonować. Obecnie nie planuję radykalnych zmian – podsumowuje rzeźbiarz. Pomysłów na nowe projekty nie brakuje. Łukasz w przyszłości chciałby stworzyć komplety w stylistyce marynistyczno-pirackiej, czy słowiańskiej.
PAWEŁ LEWANDOWSKI | redakcja@bizneszklasa.pl

