Gdzie jest ta cała ekonomia…? Z pewnością zupełnie gdzie indziej niż myślisz. O ekonomii i miłości.

Nękający nas od jakiegoś czasu kryzys ekonomiczny zmusza do poszukiwania nowych odpowiedzi na znane od lat i powtarzające się problemy, wokół których osnuta jest cała ekonomia.

Nękający nas od jakiegoś czasu kryzys ekonomiczny zmusza do poszukiwania nowych odpowiedzi na znane od lat i powtarzające się problemy, wokół których osnuta jest cała ekonomia. Zadajemy, więc sobie pytania o sprawiedliwy podział dóbr, niwelowanie różnic społecznych w grze rynkowej czy też rolę państwa w gospodarce.

Ekonomiści politycy konsumenci my wszyscy zaczynamy zdawać sobie sprawę, że nie tylko należy stawiać te ważne pytania, ale szukać alternatywnych odpowiedzi, które poruszą lekko zardzewiały mechanizm naszej ekonomii.

Jak często zastanawiamy się nad związkami nieekonomicznych kategorii jak kultury, sportu religii mitów kształtujących naszą wspólną świadomość z twardymi kategoriami makro i mikro ekonomii.  Z pewnością niezbyt często, jeżeli w ogóle nam się to zdarza uznajemy to za chwilową fanaberię naszych umysłów, objaw przemęczenia, przepracowania szaleństwa nawet.

Czy jednak jest to pogląd uprawniony ?

Wszystko przecież w pewnym sensie jest ekonomią a więc wymianą i transakcją, w której każda ze stron dąży do maksymalizacji zysku i minimalizacji ryzyka straty, wszystko a więc również nasze związki z innymi ludźmi. Zarówno przelotne trwające zaledwie chwilę w naszym życiu jak i długotrwałe, które uznajemy za ważne, poważne, w które inwestujemy swój czas i energię.

Można pokusić się o stwierdzenie, że najlepszym potwierdzeniem powyższego poglądu jest nazwa ekonomia.    Klasyczna definicja mówi, że pierwotnie słowo to powstało z połączenia słów oiko dom, nomos prawo reguła dla greków ekonomia była to, więc nauka o zarządzaniu domem, wspólnym domem.

Ekonomistą był, więc każdy, kto troszczył się o swoje gospodarstwo i byt swojej rodziny. Warto na to zwrócić uwagę, aby dostrzec jak niewielki w gruncie rzeczy dystans dzieli ekonomie od małżeństwa czy jakiegokolwiek innego stałego związku.

Wydaje się, że pokolenia naszych dziadków jeszcze lepiej uzmysławiały sobie fakt, że małżeństwo to w pierwszej kolejności węzeł obligacyjny łączący dwoje ludzi, którzy tworząc rodzinę tworzą przecież coś na kształt spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Stałe związki z ludźmi są też przynajmniej na płaszczyźnie psychologicznej naszym ubezpieczeniem na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń w życiu.

Jak w przypadku każdej inwestycji nasze kalkulacje wstępne mogą okazać się błędne to one wzbudzają w nas potrzebę wejścia w interakcję z innymi ludźmi i konieczność poszukiwania partnera do związku. Podobnie rzecz przedstawia się, jeżeli chodzi o kwestie posiadania potomstwa, dzieci to gwarancja, że wytwarzane przez nas dobra nie ulegną rozproszeniu, że nie w całości sięgnie po nasze dobra anonimowa ręka państwa.

Potwierdzeniem powyższej zasady w polityce państwa może być troska o politykę prorodzinną i roztaczanie pieczy nad rodziną służyć to ma wzrostowi dobrobytu całego społeczeństwa nie tylko jednostki. Dostrzegamy związek pomiędzy dzietnością a dobrobytem szczególnie mocno w obszarach najbardziej zależnych od stałego dochodu. Przykładem może być Francja, w której rozsądne prowadzenie polityki prorodzinnej poprzez zastosowanie bodźców ekonomicznych doprowadziło do zrównoważenia przyrostu naturalnego, przełamania negatywnej tendencji spadkowej a w konsekwencji do sytuacji w której na statyczną kobietę przypada najwięcej dzieci.

Jak wskazują badania psychologów biznesu, mężczyźni posiadający więcej niż jedno dziecko i będący w stałych związkach są bardziej zmotywowani do osiągania celów zawodowych, do większej przedsiębiorczości oraz do zwiększenia swojego zaangażowania na rynku pracy

Połączenie ekonomi i uczuć jako czynnika wpływającego na podejmowanie strategicznych decyzji ekonomicznych, zarówno w sferze politycznej jak i życiu prywatnym każdego z nas nie jest tak nowym kierunkiem w ekonomi jak moglibyśmy przypuszczać

Współcześni ekonomiści związkiem pomiędzy emocjami i strategicznymi decyzjami ekonomicznymi zajmują się stosunkowo krótko. Czyni to często z inspiracji psychologii i marketingu, wiedzę o psychologii klienta i sposobach wywierania wpływu na ludzi, dla uzyskania pożądanych efektów.

Podstaw takiego myślenia można poszukiwać u ojca współczesnej ekonomii Adama Smitha. Opublikował on w 1759 roku swoją pierwszą ważną pracę „Teoria uczuć moralnych”. W pracy tej Smith wykorzystuje pojęcie współodczuwania, które określa, jako uczucie moralne, które wytwarza zdolność do zaspokajania potrzeb innych członków społeczności poprzez dostarczanie im towarów na rynek zgodnie z ich potrzebami. Jak widać już ojciec współczesnej ekonomii dostrzegał to, na co zwraca uwagę współczesny marketing i ekonomia. Czyli jak dostarczać danemu odbiorcy jedynie te produkty i pragnienia, odczucia, których sam oczekuje.

Reklama kontekstowa jak widać to nic nowego… Podobne zadanie staje przed nami, gdy przystępujemy do budowania relacji z innymi.  Musimy działać tak, aby dostarczyć nas takimi, jakimi chce i potrzebuje nas druga strona relacji/wymiany. Inaczej niedojdzie do ostatecznej transakcji zadowalającej obie strony.

Również współczesne nauki matematyczne starają się stworzyć wzór na udany związek. Wychodząc z założenia, że w tym uniwersalnym języku można opisać wszystkie ważne dla ludzkości zjawiska a więc i miłość. Jak uważa dr hab. Urszula Foryś z Wydziału Matematyki Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego, w pewnym uproszczeniu związek jest  układem równań z wieloma możliwymi rozwiązaniami. W związku relacja wpływa na jedną osobę bardziej twórczo, a na drugą bardziej destrukcyjnie.

W przypadku pomyślnych prognoz dla przyszłości związku, układ stabilizowałby się na pewnym satysfakcjonującym strony poziomie. W innym przypadku odbiegał by  coraz bardziej od wyznaczonego obiektywnie optimum, aż do rozpadu danego układu, jego degeneracji. Na osiach współrzędnych linie dążyły by, więc ku sobie lub się oddalały. Jak zaznaczają twórcy to raczej narzędzie dla par z dużymi trudnościami….

Używając emocji każdy z nas myśli wówczas, że przecież tak płynnych kategorii jak związki międzyludzkie, niezwiązanych z twardą ekonomią nie można uwzględniać w modelach matematycznych stosowanych w ekonometrii czy statystyce. Jednak w ponowoczesnej płynnej rzeczywistości takie zmienne w naukach ekonomicznych odgrywają coraz większą rolę i zaczynają być przedmiotem rozważań poważnych gremiów naukowców zajmujących się modelowaniem, makro czy mikro ekonomicznym. Uwzględnia się już nie tylko dane statystyczne  obrazujące wielkość produkcji, dynamikę konsumpcji, ale również indeks zadowolenia konsumentów. Traktując ten wskaźnik równorzędnie do pozostałych.

Popularny pogląd wśród dużej części ekonomistów mówi, że jeżeli czegoś niemożna policzyć, względnie ująć na wykresie to po prostu tego niema. Jest to coś, co zainteresuje socjologa, lingwistę, psychologa względnie innego dowolnie podstawionego naukowca

Ważne aby w tym wszystkim nie stracić zdrowego rozsądku. Miłość i inne relacje z ludźmi dzięki odrobinie szaleństwa są tak wyjątkowe i niepowtarzalne dojąc barw naszemu życiu.

———————————————————————————————————————————–

Michał Ptaszyński

Uczestnik wielu konferencji naukowych i biznesowych, rozwijający zainteresowania z zakresu ekonomicznej analizy prawa, zwolennik niekonwencjonalnego, interdyscyplinarnego podejścia do zjawisk społecznych i gospodarczych. ‘Nic bowiem nie jest takie jak nam się wydaje”.

Odwiedź nas na Facebooku

Skomentuj

Twój adres e-mail będzie niewidoczny.

*